Czy Wy też robiliście takie głupotki jako dzieci?

Dziś podzielę się z Wami listą tajemnych rzeczy, które robiłam będąc dzieckiem, a niektóre z nich (o ile nie większość) przerobiliście pewnie na własnej skórze i być może nie mieliście pojęcia, że ktoś inny też takie wygłupki wymyślił… 

Fot. Rudy and Peter Skitterians

Dzisiejszy post będzie całkiem niepoważny ale muszę się z Wami tym podzielić. Ostatnio złowił moją uwagę filmik zatytułowany: “Me in my childhood for no reason”. Przedstawia 30 scenek w stylu robienie ołówkiem dziurek w gumce myszce, picie koli z nakrętki, robienie śśśtrrrr linijką na krawędzi ławki i wiele innych rzeczy, z których ogromną część sama robiłam. No i pomyślałam sobie, że przecież jest mnóstwo takich rzeczy, które w dzieciństwie wydawały się naszymi małymi dziwactwami i takimi tajemnicami, których nikt o nas nie wie, bo pewnie by pomyśleli, że jesteśmy ostrymi creepuszkami. A potem, w tajemnicy wyjawiasz najlepszej przyjaciółce albo chłopakowi, że jak byłaś mała to chodziłaś tylko po całych płytkach chodnika, a jeśli nie było całych (bo bywało i tak) to przez te pęknięte trzeba było przejść wstrzymując oddech. I nagle okazuje się, że ONI TEŻ! Wychodzi na jaw, że ten tajemny świat jest nie tylko nasz. Że inni, nie przyznając się do tego i nie naśladując siebie nawzajem wymyślają i realizują takie same rzeczy. Że ta ciekawość i dusza eksperymentatora przejawiają się w zadziwiająco podobnych wygłupkach. 

Fot. CarolinaP

No więc dziś przedstawiam Wam listę swoich zabaw:

  • Chodzenie tylko po całych płytkach chodnika i tylko po białych pasach na przejściu dla pieszych (całą zabawę popsuła dzisiejsza kostka Bauma, bo gdyby nie ona nadal bym się w to bawiła).
  • Przekłuwanie skórek na opuszkach palców szpilkami.
  • Sklejanie chrupek kukurydzianych śliną w koniki.
  • Robienie sobie kłów z chrupek kukurydzianych i zabawa, że jest się morsem.
  • Zabawa w pannę młodą (czyli stanie za firanką albo owijanie się w nią).
  • Oddychanie w szklankę tak żeby zaparowała (zabawa w nurka) i zasysanie powietrza żeby trzymała się na samej buzi.
  • Robienie bźdź bźdź bźdź palcem po ustach albo blerelerelere językiem chodząc w kółko (if you know what I mean…).
  • Zabawa, że gazeta to labirynt i trzeba znaleźć i przewężykować palcem najszybszą drogę w dół.
  • Wbijanie ołówka w gumkę (a jakże – kto tego nie robił?).
  • Picie oranżady z kapselka i 7up z nakrętki z moją kuzynką Izą.
  • Świecenie sobie latarką przez policzek i w nos i gapienie się na siebie w lustrze w ciemnej łazience.
  • Nawijanie sobie na palec gumki recepturki i sprawdzanie jak robi się zimny.
  • Wsypywanie piachu między palce stóp przez rajstopki.
  • Sypanie sobie piachu na głowę i sprawdzanie w łóżku przed pójściem spać czy ciągle tam jest. 
  • Wyrywanie kwadratowych kamyczków ozdobnych z tynku u babci i bawienie się, że to pieniążki.
  • Robienie źbbbbrrr źbbbrrrr w wodzie (czyli wydmuchiwanie powietrza w wodę w wannie).
  • Strzelanie strumieniem wody z ust w wannie tak żeby doleciał do drugiego jej krańca (ja miałam łatwiej, bo miałam przerwę między zębami, tak dużą, że wtykałam sobie w nią patyczek od lizaka – co jest moim kolejnym osobistym dziwactwem).
  • Wsadzanie łapek w ziarenka – na przykład w wannę pełną pszenicy u wujka w piwnicy (jeśli pomyśleliście właśnie, że wujek to był dopiero DZIWNY skoro miał w piwnicy taką wannę to powiem Wam, że jak na tamte czasy to nie było nic szczególnie unikalnego 😉 ). 

Tę listę można by uzupełnić o wiele innych dziecięcych dziwactw, które pewnie nawet nie wydały mi się dziwne, skoro o nich nie wspomniałam. Cóż, wyszłam pewnie na niezłego Creepozaurka! Ale założę się, że Wy też macie swój piach za uszami.

To kto się przyzna?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *