Przypływ wdzięczności na koniec roku

Nie planowałam smarować nic tkliwego, ale nastrój wdzięczności spłynął na mnie nagle, gdy zajadałam pszennego rogala z trzema pysznymi pastami do smarowania, siedząc w jednej z sopockich knajpek.

Siedziałam, smarowałam, jadłam i rozmyślałam. I tak mnie naszło, że mam wiele takich rzeczy, za które mogę być wdzięczna – losowi, ludziom, sobie. Nawet to, że mogę sobie tak jeść bez wyrzutów sumienia. 

Wdziecznosc

Susełki

Jestem wdzięczna losowi za to, że mam takie cudowne pieski. Oczywiście, gdy Morty zaczyna piszczeć o drugiej pięćdziesiąt w nocy, bo siku, albo bo wszechświat się tak ułożył, to mam ochotę dusić. Ale gdy widzę rozmerdane ogony, gdy wchodzę do domu, gdy Mortiś rytualnie już podskakuje wysoko i zrywa mi czapkę, a Łajka nosi po domu kapeć, to czuję się bardzo kochaną osobą. Gdy siedzę przy biurku i piszę, a piesek leży pod moimi nogami, na pufie z groszku i się drapie po pleckach, albo poszczekuje przez sen, albo gdy leżymy tak razem wtuleni, czuję, że mam wspaniałą rodzinę. Wiem, że te susełki są moje i zostaną takimi dzidziusiami, choć są już dorosłe. 

Wścieklizna twórcza

Jestem wdzięczna za to, że tyle dobrych książek wpadło w moje ręce. Że mam wenę do pisania. Że mogę studiować, czytać całe biblioteki i uczyć się o sobie, lepiej się rozumieć. Że dzięki temu wszystkiemu jest mi do siebie bliżej. Za to, że pisałam w okresie, gdy było mi ze sobą bardzo źle i dziś mogę do tego wrócić, czując jak wiele się zmieniło. Jak dużo wypracowałam. I jeszcze, że mogę się tym doświadczeniem podzielić z kimś, kto wciąż jeszcze ze sobą walczy. 

Dobre duszki

Jestem wdzięczna ludziom, którzy byli przy mnie, gdy czułam się totalnie zagubiona przez długi czas po rozstaniu z byłym mężem. Rodzicom, mojemu chłopakowi Stasiowi, mojej soul sister Asi, sąsiadom i wielu innym osobom, które poznałam – na studiach, dzięki jodze. Jestem im wdzięczna za szczere rozmowy, ale również tylko za to, że byli. Że oglądaliśmy razem filmy, graliśmy w planszówki, chodziliśmy na spacery. Że mogłam się wypłakać i że miałam kogoś, kto mógł mnie w tamtym czasie przytulić. Zresztą, byłemu mężowi za wiele rzeczy również jestem wdzięczna, bo mnóstwo się przy nim nauczyłam, bo mieliśmy wspaniałe przygody, bo pomógł mi oswoić część moich demonów, które cierpiały na wściekliznę.

Morze

Jestem wdzięczna sobie, że się wyprowadziłam nad morze. Że ofiarowałam sobie te codzienne spacery po plaży, pełne zabaw z psami. Że odcięłam pępowinę od byłego męża, gór i wszystkiego, co nie pozwalało mi pójść dalej. Że uczę się cieszyć z prostych rzeczy i nawet lepiej mi to idzie. Że nie narzucam sobie już tak potężnej presji jak kiedyś, choć nadal miewam takie momenty. Że jestem w miejscu, które sama wybrałam i pozwalam sobie szukać i błądzić. Pozwalam sobie nie wiedzieć. To dla mnie nowe rzeczy. 

Kontakt z sobą

Jestem wdzięczna za moje dobre cechy, które pomogły mi się nie zgubić, mimo że było ku temu wiele okazji. Za ciekawość, otwartość na doświadczenie, za odwagę, mimo że jest wybiórcza. Za optymizm, poczucie, że co by nie przyszło, to i tak będzie to przygoda. Za wewnętrzny ogień. Za różne zdolności, wrażliwość, umiejętność nawiązywania dobrych relacji, zaglądania w ludzi. Za kontakt z ciałem i to, że ono tyle do mnie mówi, choć jeszcze nie nauczyłam się płynnie jego języka. Za to, że już wiem więcej o tym, czego nie chcę na pewno, jak i lepiej rozpoznaję, co nie jest tak naprawdę moim osobistym marzeniem, tylko czymś, o czym “wypadałoby” marzyć. Jestem również wdzięczna za to, że odsunęłam się od kretów, które podkopywały moje poczucie własnej wartości i zrezygnowałam z różnych znajomości, które na różne inne sposoby mi nie służyły. To nie znaczy, że wszystkie relacje są proste i że otaczam się tylko osobami, z którymi się zgadzam. Za konstruktywne poniezgadzanie się też jestem wdzięczna, bo jest zanętą, którą żywią się moje myśli. 

Jestem wdzięczna za bagaż doświadczeń, za różne trudne chwile, które przetrwałam i dzięki nim urosłam. Za całą tę drogę, którą przebyłam, i dzięki której dzisiaj mogę być za to wszystko wdzięczna. I za to, że może być dobrze, mimo że czasem jest źle.

2 komentarze to “Przypływ wdzięczności na koniec roku

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *