Dlaczego poradniki nie działają? O kolorach osobowości

Dlaczego jedni się czają, inni robią zanim pomyślą, kolejni nie zrobią choć wymyślili pięćsetną wspaniałą rzecz, a jeszcze inni grzęzną w szczegółach do piątego miejsca po przecinku? I dlaczego porady jednych są do kitu dla innych?

Piękne i całkiem składne teorie, garść złotych rad, konkretne ćwiczenia i instrukcja obsługi, jak dojść do celu krok po kroku to właśnie oferują nam poradniki o motywacji, lepszym życiu, rozwoju osobistym i wielu innych tematach. Ale u większości osób przygoda ze zmianą kończy się na przeczytaniu, przemyśleniu i mocnym postanowieniu, które parę chwil później wszechświat zakrywa ogonem. Dlaczego tak jest? Dlaczego ta banda “idiotów” nie jest w stanie przyswoić sobie paru prostych, rozpisanych szczegółowo kroków i po prostu ich zrealizować? Całkiem możliwe, że dlatego, że książki takie są pisane przez Czerwonych i Żółtych, a większość jest zielona. Czym są te kolory i dlaczego wyzywam ludzi od idiotów?

Czerwony, żółty, zielony i niebieski to kolory osobowości, które barwnie opisał w swoich książkach Thomas Erikson. Pierwsza z nich, która szybko stała się bestsellerem nosi tytuł “Otoczeni przez idiotów”, druga “Otoczeni przez psychopatów”, a trzecia “Mój szef jest idiotą”. Thomas bazuje na teorii DISC Williama Moultona Marstona, uroczo i śmiesznie opisując cztery typy osobowości. Oczywiście żeby było naprawdę śmiesznie, to w książkach Thomasa jest wiele stereotypów i uproszczeń, choć autor wielokrotnie się do tego przyznaje i tłumaczy, że aż tak proste to to nie jest.

Książki te były swoistym przełomem w moim rozumowaniu, polecałam je na prawo i lewo, bo tłumaczą dlaczego tak trudno nam się porozumieć albo zrobić niektóre rzeczy, które dla innych są tak łatwe. Pokazały mi, że tak często zadawane pytanie: “Jak zacząć…”, nie ma szczególnego sensu, jeśli nie dodaje się potem: “gdy jesteś Czerwony, Żółty, Zielony lub Niebieski”. Odkąd przeczytałam pierwszą z nich, zanim zapuszczę się w głębsze rozkminy nad tym dlaczego ktoś coś zrobił, albo jakoś zareagował (albo jak dopiero może zareagować), zastanawiam się jakie kolory u niego dominują. I jest to bardzo pomocne, właśnie dlatego, że jest takie proste.

O co tym ludziom chodzi?

Książka nie bez powodu ma tytuł “Otoczeni przez idiotów”. Oczywiście można się czepiać tego słowa, że jest za ostre, ale kto choć raz nie myślał w ten sposób o ludziach, których totalnie nie rozumiał? No bo dlaczego jest tak, że ktoś tak cholernie się do czegoś czai, gdy można to zrobić tak prosto? Dlaczego ktoś nurkuje w oceanie szczegółów, gdy totalnie nie ma na to czasu albo sprawa nie wymaga wytaczania takich armat? Dlaczego ktoś papla przez pół dnia przy ekspresie do kawy, gdy trzeba się brać do roboty? I jak bardzo wkurzające jest to, że ktoś ma piętnaście pomysłów na minutę, skoro żadnego nie realizuje i sieje tylko chaos? No i jest jeszcze ten straszliwie wkurzający gość, który chce mieć łatwe i natychmiastowe odpowiedzi, których i tak nie posłucha do końca, bo już się znudzi. Patrzymy na siebie nie rozumiejąc się wzajemnie. Ci inni wydają nam się jacyś nieżyciowi, pomyleni, zwariowani, chaotyczni, sztywni albo zajmujący się kompletnie nie tym, co trzeba.

Dominujący Czerwony

Czerwony to ten, który działa szybko i woli od razu lecieć do przodu niż analizować jakie to działanie będzie miało konsekwencje. Jest bardzo ambitny, skupiony na celu i rozwiązywaniu problemów. Jest bezpośredni, dociekliwy, ma silny charakter. W grupie łatwo go poznać po tym, że od razu, gdy pojawi się problem wstaje, proponuje co zrobić i zarządza. Gdy czegoś od niego chcesz nie zagajaj najpierw o jego kocie ani o tym jak się ma jego żona. Od razu przechodź do konkretów. Jak piszesz mail, to ujmij wszystko w trzech krótkich punktach i napisz zwarty, treściwy tytuł. Spodziewaj się ochrzanu, gdy z czymś będziesz się za długo „bawić”, albo nie będziesz potrafił podać konkretów. Czerwoni mogą się jawić w oczach innych jako narwani i nieokrzesani, czasem trochę nieludzcy, bo cel stawiają zwykle przed miłą atmosferą. Nie wahają się podnieść głosu, a po kłótni szybko zapominają o sprawie. Inni mogą im zazdrościć śmiałości w działaniu, energii, silnej woli. Ale mogą ich uważać za buców.

Inspirujący Żółty

Żółty jest gadatliwym optymistą i innowatorem. Strzela pomysłami jak z karabinu maszynowego, ale nie ma szczególnego zapału do ich realizacji, bo szybko nudzi się rutyną i wszystkimi tymi krokami, które mają doprowadzić do celu. Będzie wolał żeby ktoś mu pokazał jak coś zrobić, niż przeczytać obszerną książkę na jakiś temat. Ma wielkie ego i lubi być w centrum zainteresowania. Nieszczególnie dobrze radzi sobie ze słuchaniem innych. Uważa, że ma do powiedzenia ciekawsze rzeczy niż jego środowisko. Żaden inny kolor nie ma takiej smykałki do tworzenia i znajdowania ciekawych rozwiązań, jak Żółty. Żaden inny kolor nie opowiada tak barwnych historyjek, a i żarty Żółtego zdają się najśmieszniejsze. Ale można mu też sporo zarzucić. Jest męczący, głośny, chaotyczny. Otwierając rano lodówkę zastanawiasz się czy z niej nie wyskoczy. Gdy wpada na setny znakomity pomysł w tym tygodniu, Ty już wiesz, że nie ma się co jarać. Może trzeba to po prostu przeczekać, zaraz zapomni, bo i tak sobie tego nie zapisze. No i zaraz plan i tak ulegnie zmianie. Jak chcesz mu się przypodobać pytaj o niego i daj mu mówić.

Analityczny Niebieski

Niebieski to sztywniak o wysokim poziomie dupościsku jakości. Człowiek szczegół, człowiek liczba do piątego miejsca po przecinku. Jeśli chcesz coś wiedzieć na pewno, z dużą dokładnością, bo np. budujesz most przez Orinoko i nie wiesz czy się nie zawali, gdy zawieje mocniejszy wiatr przyjdź do niebieskiego. Byłby analizował bez końca i wszystko liczył po 100 razy, gdyby ktoś go nie powstrzymał i nie wyłączył mu komputera. To ten człowiek, który zawsze czyta instrukcję obsługi, i źródła, na podstawie których napisano książkę, choćby były po aramejsku. Jak przyjdziesz do niego szczegółowych danych, nie potraktuje Cię poważnie. Na wszystko ma tabelki w excelu i odpowie Ci ile wydał na jedzenie między 23:24 5 lipca a 16:21 17 sierpnia. Nie odzywa się, choć zna rozwiązanie problemu, nad którym inni głowią się całymi godzinami. No bo przecież nikt go nie zapytał. Inni mają go za dziwaka i trochę irytującego typka z tymi wszystkimi szczegółami. Bo trudno z nim cokolwiek zrobić, wybrać moment do działania. Przecież on nawet zanim zacznie biegać będzie czuł przymus zrobienia najpierw doktoratu i habilitacji z tej dziedziny. Jednak gdy niezbędna jest dokładność i dogłębna analiza, nikt go nie przebije.

Stabilny Zielony

Jest wreszcie Zielony. To ten czajnik. Bardzo solidny, stabilny, uprzejmy, myślący o innych. Będzie krok po kroku wykonywał robotę, którą wymyślili dla niego Czerwony i Żółty. Zachowa przy tym miłą atmosferę, zapyta jak się ma Twoja świnka morska, która ostatnio cierpiała na suchy kaszel i czy dzieciaki przyzwyczaiły się już do nowej pani od matematyki. Będzie mówił tak żeby nikogo nie urazić, woli najpierw poznać Twoje zdanie, żeby móc się dopasować. I żeby było miło. Fajny gość. Ale spróbuj wprowadzić jakieś zmiany w tym, do czego Zieloni już się przyzwyczaili… Jeśli jesteś Czerwony wyjdziesz z siebie 15 razy i będziesz miał chęć wszystkich podusić. Zanim poinformujesz Zielonych, że w kuchni będzie nowy ekspres do kawy, zastanów się dobrze jak to zrobić żeby nie siać zamętu i popłochu. Z Zielonymi trzeba pomalutku. Powolutku. Maleńkimi kroczkami, najpierw luźną wzmianką, pytaniem co myślą o… Choć wiedz, że i tak się nie dowiesz co myślą naprawdę. Powiedzą to raczej swojej mamie czy przyjaciółce albo opiszą w pamiętniczku. Kiszą złe emocje by nie psuć atmosfery i wybuchają tylko z rzadka, gdy przeleje się czara goryczy. Nie próbuj robić im niespodzianek, jeśli nie chcesz ich potem leczyć z powodu skutków stresu. Najtrudniej Zieloni mają z Żółtymi. Wiadomo już dlaczego. Oni najchętniej nic by nie zmieniali. Bo skoro działa, to po co? Może być lepiej? Ale przecież może też być gorzej. A znane jest najlepsze. Będąc całkiem szczerym gdy nie chce się niczego wywracać do góry nogami, znakomicie się żyje z Zielonymi. Są lojalni, godni zaufania. Najlepsi przyjaciele.

Kolory są typowymi zachowaniami. Thomas Erikson mówi, że najwięcej (ok. 80%) ludzi łączy w sobie 2 kolory. Około 15% to typy trójkolorowe, a jedynie 5% to te na wskroś jednokolorowe. Nakłada się na to teoria motywacji Eduarda Sprangera, który wyróżnia 6 sił napędowych: teoretyczną (pęd do wiedzy), praktyczno-ekonomiczną (pęd do hajsów i rzeczy przydatnych), społeczną (ludzie i relacje są na pierwszym miejscu), estetyczną (wygrywa piękno i harmonia), indywidualistyczną (ja!) i tradycyjną (przynależność do grup i ich wzorce są najważniejsze). Osobnicy w tym samym kolorze mogą różnić się powyższymi motywacjami i to również sprawi, że będą się zachowywać inaczej w tych samych sytuacjach. O siłach napędowych jeszcze opowiem innym razem. Na razie warto wiedzieć, że każdy z nas ma dwie dominujące i że jest to zmienne w czasie.

No to dlaczego porady nie działają?

Ale wróćmy do tytułowego pytania. Dlaczego te złote rady z poradników nie działają na każdego? Wspomniałam, że piszą je głównie Żółci i Czerwoni. A przedstawicieli jakiego typu jest najwięcej?

Zielonego!

Gdy Czerwony lub Żółty piszą poradnik o tym jak zoptymalizować sobie życie i w ogóle jak robić różne rzeczy (poradniki Niebieskich wyglądałyby pewnie w większości jak instrukcja obsługi do kasy fiskalnej. No chyba, że mają domieszkę Żółtego ;-)), piszą dla innych Czerwonych i Żółtych. I Ci inni przedstawiciele ich koloru, o ile jeszcze tych metod nie znali mogą je wprowadzić, to Zieloni, którzy generalnie do zmian podchodzą jak do jeża, nie wezmą się i nie zrobią czegoś od jednorazowej Eureki po przeczytaniu książki. Zresztą, gdy się chwilę głębiej zastanowić, to Czerwonemu też mogą nie wytrzymać nerwy, gdy będzie czytał książkę Żółtego. Pełną anegdot, barwnych porównań, w której konkrety trzeba łowić jak w bardzo słabo zarybionym stawie. Długo i cierpliwie. Żółty książkę przeczyta raczej po to żeby móc o niej opowiedzieć, ale już wprowadzanie nowych nawyków, robienie ćwiczeń, które odrywają od czytania, rozpisywanie czegoś i robienie krok po kroku (Żółci nie czytają raczej instrukcji obsługi, albo wybierają tylko te ważniejsze fragmenty, których nie da się “rozwalić na czuja”) to nie ich bajka. W ten sposób można Żółtego tylko zniechęcić i uczynić nieszczęśliwym. Niebieski nie będzie szczególnie poważał książek napisanych przez czysto Żółtych ani Czerwonych, gdy za mało w nich liczb, konkretów, źródeł, odwołań do badań, które autor solidnie sprawdził i gdzieniegdzie mądrze skrytykował. Oni na pewno poszliby za instrukcją krok po kroku i wykonali ją bardzo sumiennie, gdyby zostali przekonani, że coś wpłynie dobrze na ich życie. Na przykład zoptymalizuje sposób załadowywania zmywarki. Podobnie zresztą podeszliby do książki po podrywie albo “Jak nauczyć się być spontanicznym 150 szczegółowych kroków”.

Zielony też oczywiście może skorzystać na książce. Tylko nie tak od razu! Nie tak na wariata. Poza tym, niektóre “proste” porady Żółtych i Czerwonych będą dla Zielonego wyprawą na Mount Everest. Może będzie musiał przeczytać książkę 4 razy w półrocznych odstępach. Może będzie musiał rozpisać sobie plan działań obejmujący nie za dużo na raz. Zanim weźmie się do działania albo zanim zobaczy pierwsze efekty będzie musiało minąć znacznie więcej czasu. A i zachęta dla Zielonego powinna być inna, bardziej cierpliwa, wspierająca, zbudowana z argumentów niekoniecznie logicznych i ścisłych. Takie też są OK, ale zdecydowanie warto odwoływać się też do kwestii emocjonalnych i związanych z funkcjonowaniem społecznym. No i Zielonego trzeba przekonać pokazując mu dlaczego warto zadać sobie jakiś trud, bo jak już wspomniałam on nie lubi zmian. Thomas wspomina, że Zieloni często temu zaprzeczają, ale życie weryfikuje to zaprzeczanie w momencie, gdy trzeba zacząć działać. Gdy w nowe miejsce mamy jechać już dziś, a nie dopiero za 3-4 tygodnie, gdy od dziś mamy zacząć działać według nowej procedury albo, gdy mówią “Muszę wreszcie pójść na tę nową siłownię”, a Ty odpowiadasz: “O! No to chodźmy teraz!”. Na Zielonych rzadko działa przekonywanie co ta zmiana przyniesie im osobiście. Lepiej mówić co dobrego to uczyni grupie, w której funkcjonują. Bo grupa i dobro wspólne, mają dla nich większe znaczenie niż własne. Bo to przecież niemiło i niedobrze być takim samolubnym.

To, że poradniki są pisane przez Żółtych i Czerwonych (a przynajmniej te najlepiej sprzedające się) raczej się nie zmieni. Próżno też oczekiwać, że Żółty lub Czerwony będzie cierpliwie przyjmował perspektywę Zielonego. A ten i tak będzie kupował takie książki. Po pierwsze dlatego, że fajnie się je czyta, po drugie, bo przecież samo przeczytanie nie oznacza jeszcze, że coś trzeba będzie z tą wiedzą zrobić, po trzecie bo pomalutku, powolutku, przecież nie trzeba się tak spieszyć… Będąc Zielonym można przestać się tak frustrować, że innym zmiany przychodzą łatwiej (bo każdy kolor obok plusów ma całą gamę minusów), a będąc Czerwonym lub Żółtym można sobie na próżno przewracać oczami, że “tamci” nic z tej książki nie zrozumieli i będą się tak zbierać do tych zmian jak Sójka za morze.

Piękna mieszanka

Piękne w tej teorii jej prostota i wskazanie na mocne i słabe strony poszczególnych kolorów. I to, że każdy z kolorów wnosi coś dobrego do funkcjonowania grupy. Od małego zespołu, po wielkie gromady. Bez Czerwonych nikt nie podejmowałby szybkich i odważnych decyzji. Bez Żółtych nie byłoby innowacji i barwnych opowieści. Gdyby zabrakło Niebieskich umknęłoby mnóstwo szczegółów i okrętowi napędzanemu przez Zielonych, kierowanemu przez Czerwonego, w miejsce, które wymyślił Żółty, mogłoby zabraknąć paliwa. Bo nikt by nie oszacował ile go potrzeba. No i wreszcie gdyby nie Zieloni, okręt nigdzie by nie popłynął, bo nie byłoby komu wiosłować. Najlepsze są zespoły zbudowane ze wszystkich typów. I zamiast przewracać oczami i marudzić jacy to ci inni są niewydarzeni i nie kumający, zauważyć ich komplementarność. Że Zieloni potrzebują przewodnika i inspiratora. A Czerwoni i Żółci żeby ktoś wcielił w życie ich idee albo dopilnował szczegółów, z czym sami radzą sobie różnie (a raczej słabo).

A tak na marginesie. Jak myślicie, jakie są kolory osobowości Thomasa Eriksona? ;-)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s